niedziela, 6 marca 2016

Rozdział 5 (6marca 2016r.) Sojusz? - (...) sojusz czyli inny tok myślenia cz 2

Z godnie z grafikiem dziś wypada na wstawienie nowego rozdziału do dalszych losów bohaterów Igrzysk więc dłużej nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania ; ) 
Oleverd 
Ps : następna w kolejności jest wikia (ok . 19 -20marca ) . Proszę , żeby w komentarzach dać mi znać o kim mam teraz napisać  =) 
Do przeczytania w przyszłości : )
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
   

Bez słowa wychodzę z domu uzbrojona w łuk i strzały. Powoli kieruję się w stronę  domu blondyna  . Lekko pukam, po chwili Peeta otwiera :
-  O witaj Katniss, może wejdziesz? - proponuje 
- Hej , no dobrze ale na parę minut. - odpowiadam I wchodzę do środka . Gdy zamyka drzwi mówię - Wiem ,że się pakujesz ale czy mógł byś mi poświęcić chwilę ? Chcę Ci pokazać pewne miejsce i na spokojnie pogadać. 
- Ok , nie ma problemu tylko daj mi 10 min . A i jeśli chcesz w kuchni stoi sok i ciastka czekoladowe. - oznajmia i kieruje się ku schodom na górę. W ostatniej chwili przypomina mi się :
- Tylko się wygodnie i w miarę ciepło ubierz 
- Dobra - odpowiada i znika mi z oczu a ja kieruję się do kuchni na ciastko. Na moje szczęście wszystkie domy w Wiosce Zwycięzców mają taki sam układ i się nie gubię. Nie mija 10 minut a Peeta zjawia się gotowy w drzwiach.
- Możemy wychodzić. Idziemy może do lasu ? - staję zdziwiona czy on mi w myślach czyta czy co - Bo tylko tam zabierasz łuk 
- I tak i nie - wychodzimy i kierujemy się w stronę odbudowanego Ćwieka.  Po godzinie wędrówki w końcu docieramy  do chatki nad jeziorem . Udało mi się upolować królika po drodze .Dobrze, że w starej skrzyni zostawiłam koc , chusteczki i krzesiwo więc łatwo poszło z przygotowaniem posiłku więc siedzimy i wpatujemy się w jeziorko zajadając pieczonego w ognisku królika. Krępującą ciszę przerywa chłopak :
-  Chciałaś ze mną porozmawiać a wnioskując to gdzie jesteśmy musi być to ważne. 
- Tak nawet  Gale nie wiedział o tym miejscu , tylko nie wiem od czego zacząć. - tłumaczę 
- To może ja to zrobię . Pewnie chcesz wiedzieć czemu sprowadziłem to Jo oraz Annie -macham potakująco głową  - Zrobiłem to ponieważ ja przenoszę się do innego dystryktu a chcę wiedzieć, że zostajesz w dobrych rękach .
-  Ale dlaczego wyjeżdżasz? -pytam
- Ja już nie daję rady . Nie mam zajęcia bo nikt nie chce pomóc mi w odbudowie piekarni i Ty mnie nienawidzisz poza tym nie chcę stanowić dla ciebie zagrożenia gdy dostanę ataku błyszczących wspomnień. 
-Kto ci powiedział, że Cię nie nawidze? 
- Twój chłopak - odpowiada skruszony 
- Że niby kto - zaczynam krzyczeć wściekła 
- Gale 
- Zabije gościa obiecuję i nawet poproszę Johannę o pomoc . Ja się ostatni raz widziałam przed radą Zwycięzców na której decydowaliśmy o ostatnich Igrzyskach. Nie no ja go zatłukę albo nie zrobię tak żeby cierpiał .
- Czyli wszystko co o WAS gadał było kłamstwem? -mówi z jakby z nadzieją w głosie mocno akcentując was 
- Tak
- Która jest właściwie godzina ?-pyta i wyciągla zegarek - jejku za 1,5 godziny mam poduszkowiec - już ma wstawać ale łapię go za rękę i mówię :
- Zadaj mi wszystkie nurtujące Cię pytania a wtedy zrobisz to co uznasz za słuszne .- macha głową na znak zgody I po chwili zastanowienia pyta :
- Kochasz Galea prawda czy fałsz ?
- Zdecydowanie fałsz . Jeśli tu się zjawi skończy w czarnym worku .
-To Johanna powiedziała Ci, że wyjeżdżam prawda czy fałsz? 
- To akurat prawda , dała mi trochę do myślenia. 
- Nienawidzisz mnie prawda czy fałsz? - pyta zmieszany 
-Fałsz - mina blondyna zdecydowanie się zmienia na bardziej pogodną. Chciałam jeszcze coś dodać ale w porę ugryzłam się w język. 
- Była by możliwość, żeby nasze relacje przypominały te z Ćwierćwiecza? -po chwili jeszcze dodaje - Sojusz? 
- Myślę, że mogą być nawet lepsze. Sojusz - uśmiecham się i mówię - Chcesz jeszcze wyjechać prawda czy fałsz ?- pytam lekko zdenerwowana 
- Fałsz , już nie mam powodu - po chwili dodaje - możesz mnie   odprowadzić do Łąki bo sam się zgubie. 
- Ok nie ma problemu - odpowiadam zmieszana . Widząc to Peeta zaczyna mówić. 
- Spokojnie , musze zadzwonić i odwołać poduszkowiec póki nie wyleciał z Kapitolu. 
- To chodź-wstajemy i wracamy do Wioski Zwycięzców. Gdy mam już wchodzić do swojego domu Peeta zadaje pytanie:
- Przyjdziesz do mnie dziś na kolację tak ok. 18 ?
- Dobrze .Do zobaczenia wieczorem.-odpowiadam i przekraczam próg domu - Jestem z powrotem !
- No w końcu półmuzgu,  ty wiesz jak ja się denerwowałam,  że Cię nie ma ? Tak wogule gdzie byłaś i czemu jesteś jakoś tak podejrzanie zadowolona ?- zaczyna obstawiać mnie Jo 
- Po kolei . Byłam w lesie z Peetą tam zjedliśmy "obiad" . On nie wyjeżdża. 
- Wszystko jakby okej ale coś ty taka zadowolona ?
- No bo zaprosił mnie na kolacje 
-  No w końcu ciemna masa (czyt. Katniss ) i półmuzg do kwadratu (czyt. Peeta) się pogodzili! !! Na którą się umuwiłaś? 
- Na 18 
- A to sporo czasu bo dopiero 13 .Annie ! Potrzebuje twojej pomocy !
- Słyszałam już idę! - odpowiada pani Odair i przychodzi do mojego pokoju z gotowym planem na mój wygląd .