niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział 1 ( 7 luty 2016 r.) Gdzie jestem ?

Rozdział1 Gdzie jestem ?
Hejka wszystkim w związku z tym , że od poniedziałku wracam do szkoły po feriach = lekcje + zajęcia dodatkowe = mało czasu na bloga . Jednakże postaram  się nowe rozdziały dodawać najczęściej jak się da (czytaj : weekend, ew. wtorek i piątek ).  Mam wiele pomysłów i kilka już napisanych rozdziałów wystarczy je przepisać (dobrze żeby nikt w tym nie przeszkadzał xD) . Więc oto nowy rozdział,  mam nadzieję, że będzie w miarę Ok i w sumie tyle . Do przeczytania w przyszłości 
              Olverd 
Ps : CZYTAM =KOMENTUJĘ =)
☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ ☆ 
         
    Budzę się w nie znanym mi miejscu. To jakaś dziwna łąka unosząca się na ogromnych obłoczkach. W oddali widzę jakieś postaci. Po bliższym przyjżeniu się dostrzegam, że to tata, Rue, Mags oraz. . .  Liszka. Wolnym krokiem podchodzę do nich : 
- Katniss! Jak dobrze Cię widzieć - przytulam Rue która do mnie pobiegła 
- Dobrze ,że tu do nas wpadłaś bo chcemy zamienić z tobą kilka zdań - tłumaczy mi była mentora z 4 
- Tato ! Jak cudownie jest cię widzieć - mówię mocno go uściskając 
- Mags , przepraszam za arenę 
- To był mój wybór ale dobrze, że nic wam się nie stało.  Wyprzedzając Twoje pytanie, Primrose , Finnick oraz Cinna jeszcze tu nie dotarli podobnie jak ty ponieważ jesteś tylko w stanie śmierci klinicznej  - siedzę jak wryta -  wracając do tematu pogódź się z Peetą
- Serce się kraja na jego widok , on naprawdę Cię kocha - odwracam się I widzę państwa Mellark wraz z ich najmłodszym synem Paulem. 
- Philipie mógłbyś kontynuować? 
- Oczywiście Mags , a więc ogarnij swoje życie a będzie wszystko ok 
- Dokładnie masz suuper przyszłości -w końcu odzywa się Liszka- i nie nie przeszkadza mi jak mówisz na mnie Liszka tak mnie w moim dystryktcie nazywali wiec luzik - Długo jeszcze rozmawiamy aż w końcu tata stwierdza 
- No pora już na Ciebie dziewczyno z łukiem czy tam igrająca z ogniem jak już tam wolisz i pamiętaj jestem z ciebie bardzo ale to bardzo dumny 
- Do zobaczenia Katniss , dziękuję za opiekę na arenie - kończy Rue 
- To był dla mnie wielki zaszczyt.  Do widzenia wszystkim - odpowiadam po czym kieruję się do wyjścia
- To może Cię odprowadze - sugeruje Liszka 
- Było by miło -  odpowiadam 
- Chciałam tylko powiedzieć, że jagody na igrzyskach były specjalnie, chciałam Was ostrzec I po części zrobić na złość organizatorom 
- Jak to organizatorom? - pytam zdziwiona 
- E nie ważne - uśmiecha się do mnie promiennie po czym dodaje - No pora wracać do żywych . Narazie Katniss! - Chcę coś jeszcze dodać ale jej już nie ma .Zaczynam powoli się budzić.  Kogo widzę powala mnie na kolana. . .